Co z zespołem po odejściu wokalisty?
Muzyka 13 February 2008Akurat:Okazuje się, że nowa płyta będzie pełna niespodzianek! Nie będzie na niej Tomka Kłaptocza, z którym zakończyliśmy współpracę. Byliśmy razem 13 lat i teraz Tomek idzie w swoją stronę, a my działamy dalej…
za: akurat.pl
Taka oto smutna dla fanów wiadomość pojawiła się na oficjalnej stronie zespołu Akurat.
I teraz pojawia się pytanie: czy jest sens dalszego prowadzenia zespołu pod tą samą nazwą w przypadku, gdy odchodzi z niego tak naprawdę szkielet - czy może lepiej - mózg, który odpowiada za cały wizerunek zespołu, za cały klimat zarówno na płytach jak i na koncertach?
Odejście wokalisty to tak naprawdę koniec zespołu - nie ma nawet co porównywać odejścia “śpiewaka” ze zmianami personalnymi w tle - np. gitarzyści, perkusiści - osoby odpowiadające za instrumenty nie są tak charakterystyczne jak właśnie wokaliści.
Czy można wyobrazić sobie na przykład Myslovitz bez Rojka, Pidżamę bez Grabaża albo Kult bez Kazika? Dla mnie (i pewnie nie tylko dla mnie) jest to coś absurdalnego, coś czego lepiej sobie nawet nie wyobrażać… Tymczasem w Akuratach tak się właśnie stało - odszedł Tomek Kłaptocz - lider zespołu z niesamowicie charakterystycznym, przyjemnym głosem…
Dodatkowo, z notki na ich stronie można wywnioskować, że to zespół wyrzucił Tomka z grona Akuratów - ciekawe czy argumenty za taką decyzją były naprawdę mocne (i czy w ogóle kiedykolwiek je poznamy), bo przecież dla tego zespołu to tak naprawdę samobójstwo.
Dowodem na to, że zmiany personalne na stanowisku wokalisty zazwyczaj kończą się porażką, jest ostatnia reaktywacja zespołu Sztywny Pal Azji. Przyjęcie nowego wokalisty nie wyszło im na dobre - delikatnie mówiąc…
NP: Kult - Sześć lat później (wersja z 25-lecia Kultu w trójce)
13 February 2008 at 22:28
No cóż. Trudno się nie zgodzić. No bo taki zespół Queen. (wiem, że to inna bajka) Jakby to wyglądało jakby spróbował się reaktywować bez Frediego Mercurego? Moim zdaniem wyglądało by to jak roczny kotlet odgrzany w mikrofali. Moim zdaniem lepszym wyjściem dla takiego zespołu jest zmiana nazwy, ponieważ każde niepowodzenie zespołu będzie zrzucane na to że odszedł wokalista. A w przypadku zmiany nazwy zespół zaczyna z czystym kontem. To tyle ode mnie.
13 February 2008 at 22:29
Oby to się nie odbiło na dalszej tworczosci.Cos mi sie zdaje ze problemy we wspolpracy wynikly z:innych zdań na temat zawartosci nowej plyty,bo 29.stycznia zaczynają nagrania i Tomek jeszcze jest w studio,a juz 6 lutego koniec wspolpracy.Dziwne trochu.I to wedlug mnie jest najprawdopodobniejsze bo po co Kłaptocz mial by się zabierac za nagrania wiedzac ze tydzien pozniej rozstanie sie z zespolem?.Drugi wariant ale najmniej prawdopodobny to rutyna i znudzenie,ale nie wydaje mi się zeby dała sie we znaki komus kto tworzy muzykę tak ciekawą i intrygująca.
Zeby sie przekonac czy nowe Akurat da rade trzeba sie poprostu wybrac 1 marca do Lochnessu
13 February 2008 at 22:30
Wolfie: Dokładnie. Ktokolwiek by nie wszedł na miejsce Tomka - zawsze będzie porównywany ze swoim poprzednikiem, co niekoniecznie jest pozytywne.
14 February 2008 at 19:28
Jak dla mnie już umarli. Szkoda, że tyle dobrych zespołów odchodzi…
20 May 2008 at 8:45
No i stało się. Poszłan na koncert, który okazał się wielką klapą, zwłaszcza wokal w wykonaniu Wojtka ;/ , przeróbki starych kawałków, brak trąbki ;/ :((((( ogolnie wyszłam z koncertu strasznie zozczarowana… pozostało mi jedynie słuchać i ch płyt. Nie wiecie co się teraz będzie działo z Tompiem?
20 May 2008 at 17:10
Podobno gra w teatrze ;)