Światowy dzień chorych na padaczkę
Społeczeństwo 14 February 2008Dziś mamy 14 lutego - jak podaje wikipedia:
- Dzień Zakochanych
- Święto patronów Europy: “Apostołów Słowian” - świętych Cyryla i Metodego
- Międzynarodowy dzień chorych na padaczkę
I właśnie nad tym pierwszym punktem chciałbym się skupić w tej notce.
Tak zwane walentynki nie mają przecież nic wspólnego ze świętem zakochanych, a jedynie z lansowaniem się i nabijaniem kasy różnym biznesmenom, którzy wykreowali ten dzień, żeby zapewnić sobie przypływ gotówki między Bożym Narodzeniem, a jakimś następnym świętem (Wielkanocą czy tymi wszystkimi Dniami Matek, Ojców i Dzieci). Sztuczność tego dnia jest co najmniej odpychająca. Ludzie jak oszalali okazują swoje uczucia w różne dziwne sposoby, tymczasem powinno to odbywać się bez żadnego wyraźnego powodu (nie dlatego, że “wszyscy-tak-robią”) i bez zbędnego lansu (przecież uczucie między dwojgiem ludzi jest sprawą jak najbardziej prywatną). Czy do tego, żeby kochać, naprawdę potrzebny jest specjalny dzień?
Nie trudno jest spotkać 14 lutego jakąś parę trzymającą się za ręce i co chwilę się całującą. A co będzie następnego dnia? Czy też będą tacy szczęśliwi i zakochani? Czy też będą tak świętować to, co jest pomiędzy nimi? Haha..
OK, żeby nie było, że jadę po tym, co tak naprawdę jest piękne i potrzebne (choć nie w takim wydaniu, jakie jest nam serwowane czternastego dnia lutego), to przejdę do całej tej komercyjnej otoczki towarzyszącej walentynkom.
Dziś w większości przypadków pary obdarowują się bez namysłu i refleksji jakimiś pluszakami, poduszkami i innymi serduszkowatymi gadżetami, kwiaciarnie zaś przeżywają oblężenie, a na seanse komedii romantycznych brakuje biletów… A podobno kiedyś, żeby okazać swoje uczucie wystarczyły dwa szczere słowa i ewentualnie jakiś kwiatek zerwany komuś z ogródka :-). Czy jakby wróciły takie czasy jak dawniej - nie byłoby lepiej?
Dla mnie “Walentynki” są co najwyżej synonimem słowa “Komercja”. W ogóle nie kojarzą mi się one z prawdziwym okazywaniem uczuć, a jedynie z marnym, sztucznym prezentowaniem przed znajomymi swojego jednodniowego szczęścia… Przykre, że wiele osób traktuje tak coś, co jest naprawdę ważne…
Nie uważam oczywiście, że każdy kto ten dzień obchodzi robi to bez jakichkolwiek refleksji, bo mimo wszystko sama idea walentynek jest piękna, tylko że powinny one trwać cały rok, jeśli już…
14 February 2008 at 21:19
Heh, bo to amerykańskie święto, powstało właśnie po to żeby rozruszać rynek po świętach… Zupełnie słusznie nazywasz to komercją ;)
Opis koleżanki:
samotni nie obchodzą
zakochani nie potrzebują
Ot, tyle.
14 February 2008 at 21:25
Zgadzam się.
ps.najlepiej dać kwiaty.I tyle
14 February 2008 at 21:29
Najlepszy jest najzwyklejszy spacer po jakimś parku albo na przykład bulwarami Wisły ;). Jakiś mały kwiatek i kilka miłych słów znacznie lepiej mogą okazać to, co się czuje niż masa dziwnych prezentów made in czajna…
17 February 2008 at 12:21
Jesteś nastawiony jak nie, tak jak wiekszosc w dzisiejszych czasach co tez mozna nazwac komercją. Mi ten dzień wcale nie przeszkadza, pewnie ze kupowanie masy pierdół i dawanie ich wszystkim koleżankom/kolegom jest idiotyczne, ale pamiętaj ze niektórym ciężko przychodzi okazywanie uczuć i jest ten jeden dzien gdy maja wiecej odwagi. Walentynki tez czasem uświadamiają parze ze naprawde się kochają i nie zatracają się w rutynie, więc wcale nie jest tak jak pisales ze nic się nie zmieni nawet po tym jednym dniu - bo jest (czy tego chcemy czy nie) jednym z symbolów miłości.
17 February 2008 at 12:22
nastawiony na nie*
17 February 2008 at 12:38
Bez przesady - komercja to działalność nastawiona jedynie na zyski, a zatem trudno nazwać sceptyczne podejście do tego dnia komercją. Owszem, sama idea walentynek jest bardzo ok, jednak sposób, w jaki się je obchodzi nie bardzo mi się podoba. Cała ta otoczka - kup prezent swojej ukochanej, kup jej płytę z piosenkami miłosnymi, och och… Żałosne :). To mi się właśnie w tym dniu najbardziej nie podoba - coś co powinno być sprawą tylko i wyłącznie dwóch osób jest czymś okropnie medialnym…
19 March 2008 at 9:42
Ale też zauważ, że mężczyźni są zazwyczaj beznadziejni w okazywaniu uczuć (nie wnikam w same głębie tych uczuć), a sporo dziewczyn i kobiet łudzi się, że ich jakoś podkręci, bo my nie czujemy się kochane, jeśli nas ktoś o tym nie zapewnia regularnie i skutecznie :). Może te, które jeszcze wierzą w reformowalność męskich obyczajów, liczą na mechanizmy psychologii tłumu?