Akurat:
Okazuje się, że nowa płyta będzie pełna niespodzianek! Nie będzie na niej Tomka Kłaptocza, z którym zakończyliśmy współpracę. Byliśmy razem 13 lat i teraz Tomek idzie w swoją stronę, a my działamy dalej…
za: akurat.pl
Taka oto smutna dla fanów wiadomość pojawiła się na oficjalnej stronie zespołu Akurat.
I teraz pojawia się pytanie: czy jest sens dalszego prowadzenia zespołu pod tą samą nazwą w przypadku, gdy odchodzi z niego tak naprawdę szkielet - czy może lepiej - mózg, który odpowiada za cały wizerunek zespołu, za cały klimat zarówno na płytach jak i na koncertach?
Odejście wokalisty to tak naprawdę koniec zespołu - nie ma nawet co porównywać odejścia “śpiewaka” ze zmianami personalnymi w tle - np. gitarzyści, perkusiści - osoby odpowiadające za instrumenty nie są tak charakterystyczne jak właśnie wokaliści.
Czy można wyobrazić sobie na przykład Myslovitz bez Rojka, Pidżamę bez Grabaża albo Kult bez Kazika? Dla mnie (i pewnie nie tylko dla mnie) jest to coś absurdalnego, coś czego lepiej sobie nawet nie wyobrażać… Tymczasem w Akuratach tak się właśnie stało - odszedł Tomek Kłaptocz - lider zespołu z niesamowicie charakterystycznym, przyjemnym głosem…
Dodatkowo, z notki na ich stronie można wywnioskować, że to zespół wyrzucił Tomka z grona Akuratów - ciekawe czy argumenty za taką decyzją były naprawdę mocne (i czy w ogóle kiedykolwiek je poznamy), bo przecież dla tego zespołu to tak naprawdę samobójstwo.
Dowodem na to, że zmiany personalne na stanowisku wokalisty zazwyczaj kończą się porażką, jest ostatnia reaktywacja zespołu Sztywny Pal Azji. Przyjęcie nowego wokalisty nie wyszło im na dobre - delikatnie mówiąc…
NP: Kult - Sześć lat później (wersja z 25-lecia Kultu w trójce)
Ostatnie komentarze